Stało się! Po latach rzucania klątw na nieszczęsną ekranizację „Pierwszego śniegu”, w końcu możemy odetchnąć z ulgą (albo przynajmniej wstrzymać oddech). Harry Hole, nasz ulubiony norweski detektyw z permanentnym kacem i genialnym instynktem, właśnie melduje się na Netflixie. 26 marca 2026 roku światło dzienne ujrzy serial, który ma szansę zmazać plamę na honorze serii. Za sterami sam Jo Nesbø, a w roli głównej Tobias Santelmann. Czy tym razem Oslo na ekranie będzie równie mroczne i gęste jak na kartach powieści? Sprawdzamy, co wiemy o premierze!

Jo Nesbø bierze sprawy w swoje ręce – scenariusz prosto od mistrza

Najważniejsza wiadomość, która uspokoi każdego fana: to nie jest kolejna „luźna adaptacja” robiona przez kogoś, kto kryminały widział tylko na okładkach w księgarni. Tym razem za sterami usiadł sam Jo Nesbø. Autor nie tylko czuwał nad projektem jako producent wykonawczy, ale osobiście napisał scenariusz. To fenomenalna informacja, bo nikt tak jak on nie czuje mroku Oslo i skomplikowanej psychiki Harry’ego Hole. Dzięki temu mamy pewność, że specyficzny humor detektywa, jego autodestrukcyjne ciągi i genialne przebłyski nie znikną w montażu. Nesbø obiecał, że serial odda ducha książek znacznie lepiej niż dwugodzinne filmy, dając postaciom czas na „oddech” i budowanie napięcia, za które pokochaliśmy serię o norweskim komisarzu.

„Pierwszy śnieg” to dopiero początek? Na jakich tomach bazuje serial?

Jeśli zastanawiacie się, od czego zaczynamy tę binge-watchingową przygodę, to Netflix nie idzie na łatwiznę. Pierwszy sezon serialu Jo Nesbø’s Detective Hole skupia się przede wszystkim na wydarzeniach z „Pierwszego śniegu” (Snømannen), czyli jednej z najbardziej kultowych i mrocznych części cyklu. Twórcy postanowili jednak nie ograniczać się sztywno do jednej książki, przeplatając wątki znane z innych tomów, by lepiej zarysować przeszłość Harry’ego i jego trudną relację z Rakel oraz synem, Olegiem. Dzięki formatowi odcinkowemu dostajemy gęstą, wielowątkową intrygę, w której polowanie na seryjnego mordercę to tylko wierzchołek góry lodowej. To prawdziwa uczta dla tych, którzy znają każdy rozdział na pamięć, ale też świetny punkt wejścia dla zupełnie nowych widzów.

Serial Harry Hole od Netflixa – Poznaj obsadę i ekipę z Oslo

Wybór odtwórcy głównej roli zawsze budzi emocje, ale tym razem fani mogą odetchnąć – postawiono na autentyczność. W Harry’ego Hole wciela się Tobias Santelmann, norweski aktor, którego na pewno kojarzycie z hitów takich jak Upadek królestwa (jako Ragnar) czy oscarowej Wyprawy Kon-Tiki. Santelmann ma ten surowy, skandynawski magnetyzm, którego brakowało poprzednim ekranizacjom. U jego boku, jako mroczny i ambitny Tom Waaler, pojawia się Joel Kinnaman – gwiazda światowego formatu, znana z The Killing, Altered Carbon czy Legionu samobójców. To aktorski pojedynek wagi ciężkiej, który trzyma w napięciu od pierwszej minuty. Za reżyserię odpowiada natomiast Øystein Karlsen, twórca genialnego serialu Exit, co gwarantuje, że obraz będzie stylowy, bezkompromisowy i momentami brutalnie szczery.

Mroczne Oslo w obiektywie – gdzie powstawały zdjęcia do serialu?

Jeśli liczyliście na pocztówkowe widoki z Norwegii, to… dostaniecie je, ale w wersji „noir”. Serial był kręcony niemal w całości w Oslo i jego okolicach, dokładnie tam, gdzie Nesbø osadził akcję swoich powieści. Ekipa filmowa opanowała kultowe dla czytelników miejsca – od zadymionych kątów baru Schrøder, gdzie Harry spędza zdecydowanie za dużo czasu, po mroźne, leśne ostępy wokół Holmenkollen. Zdjęcia powstawały głównie zimą 2024 i 2025 roku, dzięki czemu na ekranie będzie czuć autentyczny, przenikliwy chłód, który jest niemal osobnym bohaterem tej opowieści. To właśnie te lokalne, surowe plenery mogą sprawić, że produkcja Netflixa będzie bić na głowę hollywoodzkie próby kopiowania skandynawskiego klimatu.